Będąc ostatnimi czasy na zakupach z moją bardzo dobrą znajomą postanowiłyśmy, że wybierzemy się do dużego centrum handlowego. Nie byłoby w tym nic specjalnego gdyby nie fakt, że musiałyśmy nabyć odzież taneczną dla jej młodszej córeczki, która sama w sobie aż dziwne, ale nie znosiła robić zakupów. Co jej mamusia kupiła, to mała nosiła. Dlatego ten fakt i przyjemność kupowania natrafiła na nas. Z czego ogromnie się cieszyłyśmy we dwie. Bo razem raz, że lubiłyśmy robić zakupy, a dwa niewyobrażalnie nam się podobała kwestia biegania po sklepach i kupowania różnego stylu rzeczy. Jej córeczka uczyła się w szkole baletowej i musiała koniecznie posiadać strój baletnicy na jedno ze szkolnych przestawień. Niemniej jednak i do ćwiczeń nie było modne ażeby zademonstrować się w dresach. Dlatego też wychowawczyni zażyczyła sobie by Ada posiadała również body do tańca. Chodziłyśmy z dobre cztery godziny, aż wreszcie coś znalazłyśmy. Wreszcie. Cena, która została wybita na kasie wbiła nas obie w ziemię. Nie wiedziałyśmy czy już możemy się ruszać. Moja znajoma za raptem jeden strój baletnicy i body do tańca zapłaciła nie bagatela całe tysiąc dwieście czterdzieści dwa złote. Byłam w szoku, że taka kwota została wprowadzona na kasę. A wszakże mała nie ponosi tego zbyt długo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz