środa, 9 listopada 2011

Odzież baletowa

Moja serdeczna koleżanka niedawno mnie odwiedziła proponując wspólny wyjazd do opery. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł. Szukanie całej kreacji,dobieranie dodatków, robienie całego make upu? Przecież to tyle roboty. Tyle powinno się się nabiegać, a w zasadzie po co? Po to, żeby przejechać i usiąść w ciemnej sali, w której tak na dobrą sprawę ani jedna osoba nie dostrzeże naszych starań stylizacyjnych?Ale z drugiej strony dlaczego nie? Przecież ciekawie by było pooglądać te getry na nogi biegające po scenie. Z drugiej strony zabawna jest ta cała odzież baletowa. Jak nosi się tego rodzaju ocieplacze do baletu, pointy i inne? Ciekawe. Może jednak pojechać? Popatrzeć? A kto wie możle jeszcze któryś z tancerzy udzieli mi wywiadu do Tajmesa? Może to nie jest zła myśl. Po burzliwych rozmyślaniach na temat jechać czy nie? Postanowiłam zebrać się w całość, pięknie wymalować i wyruszyć w trasę. Najbardziej przekonywującym argumentem za wyjazdem był fakt, że w getrach na nogach i odzieży baletowej będzie tańczył sam Rubert Kowacz. Nie mogłam się doczekać tego spotkania. To było takie ekscytujące, a zarazem z nutką ciekawości i dziennikarskiego sprytu. Wyjazd się udał. A wywiad niebawem będzie można przeczytać w najnowszym Tajmesie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz